W sprawach dotyczących odszkodowań komunikacyjnych ubezpieczyciele często próbują zaniżyć należne świadczenia, prezentując narrację, która celowo zaciera różnicę między wartością rynkową (handlową) pojazdu a jego wartością księgową. W wielu pismach kierowanych do poszkodowanych zakłady ubezpieczeń powołują się na wartość księgową jako rzekomy dowód braku szkody. Tymczasem jest to podejście błędne – zarówno z perspektywy przepisów prawa, jak i utrwalonego orzecznictwa.
Poniżej wyjaśniamy, dlaczego w procesie likwidacji szkody komunikacyjnej wyłącznym i właściwym miernikiem jest wartość rynkowa pojazdu, a nie wartość księgowa wynikająca z amortyzacji stosowanej w firmach leasingowych.
Wartość rynkowa pojazdu – jedyny właściwy miernik szkody
Wartość rynkowa (handlowa) pojazdu to realna kwota, jaką można uzyskać za samochód na wolnym rynku w danym momencie. Uwzględnia ona wszystkie elementy mające wpływ na jego cenę:
- markę i model,
- rocznik,
- przebieg,
- stan techniczny,
- wyposażenie,
- historię wypadkową,
- sytuację rynkową.
To właśnie ta wartość stanowi punkt odniesienia przy ustalaniu wysokości szkody w pojeździe – zarówno przy szkodzie całkowitej, jak i przy roszczeniu o utraconą wartość handlową (tzw. utratę wartości rynkowej auta po wypadku).
Wartość księgowa – pojęcie z księgowości, nie z likwidacji szkód
Wartość księgowa pojazdu to wartość wykazywana w księgach rachunkowych przedsiębiorstwa, najczęściej leasingodawcy. Ustalana jest poprzez:
- cenę początkową zakupu,
- pomniejszenie jej o dokonane odpisy amortyzacyjne.
Ma ona znaczenie podatkowe i bilansowe. Nie odzwierciedla jednak faktycznej wartości pojazdu na rynku – często jest ona mocno zaniżona, a jej wysokość wynika wyłącznie z przyjętego modelu amortyzacji, a nie realnej wartości auta.
Ubezpieczyciele niejednokrotnie powołują się właśnie na wartość księgową, próbując wykazać brak szkody majątkowej leasingobiorcy. Jest to jednak argumentacja pozbawiona podstaw prawnych.
Dlaczego w procesie odszkodowawczym liczy się wyłącznie wartość rynkowa?
Zgodnie z art. 361 § 2 k.c., odszkodowanie powinno pokrywać faktyczną szkodę majątkową. W przypadku szkód komunikacyjnych szkoda ta wyraża się w spadku wartości rynkowej pojazdu – a nie w zmianie jego wartości księgowej w ewidencji leasingodawcy.
Ubezpieczyciel ma obowiązek wyrównać różnicę między:
- wartością rynkową pojazdu przed zdarzeniem,
- a jego wartością rynkową po zdarzeniu.
To właśnie tę różnicę odczuwa poszkodowany, gdy po naprawie decyduje się sprzedać pojazd. Samochody powypadkowe – nawet starannie naprawione – osiągają na rynku niższe ceny.
Stanowisko sądów – wartość księgowa jest irrelewantna
W orzecznictwie sądowym jednoznacznie podkreśla się, że wartość księgowa nie może być podstawą ustalania wysokości szkody.
W jednym z rozstrzygnięć Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze wyraźnie wskazał, że:
„Miernikiem wartości rynkowej są ceny, jakie mogą być uzyskane przy zbyciu lub nabyciu określonej rzeczy. (…) Nie mają więc znaczenia dla wartości rynkowej wzajemne ustalenia stron w zakresie umowy leasingu, a także ewentualna wartość księgowa pojazdu przyjęta przez leasingodawcę.”
To stanowisko jest w pełni zgodne z linią orzeczniczą sądów powszechnych oraz Sądu Najwyższego.
Podsumowanie – dlaczego argumenty ubezpieczyciela nie zasługują na uwzględnienie?
- Wartość księgowa dotyczy księgowości, nie realnego rynku.
- Szkoda powstaje w majątku poszkodowanego w momencie spadku wartości rynkowej pojazdu.
- Ubezpieczyciel ma obowiązek kompensacji straty rynkowej, a nie bilansowej.
- Orzecznictwo jednoznacznie potwierdza, że wartość księgowa jest irrelewantna dla ustalania wysokości odszkodowania.
Dlatego powoływanie się przez ubezpieczycieli na wartość księgową jest próbą nieuzasadnionego ograniczenia odpowiedzialności i zaniżenia wypłacanego odszkodowania.